Prawnik w czasach COVID i VUCA. I lekki model biznesowy.

April 27, 2021
Education

Przyszło nam żyć w ciekawych czasach. Niesamowity postęp technologiczny, globalizacja, czyli świat w zasadzie w zasięgu ręki - teraz bardziej wirtualnie, fizycznie trochę mniej, bo mamy nadal okres pandemii. COVID i jego mutacje zagoszczą pewnie u nas na dłużej, jeśli nie na zawsze, co z kolei wymusiło i nadal wymusza mocne zmiany zarówno w sferze naszego życia zawodowego jak i prywatnego. Zamknięcie, ograniczone kontakty i zdalna praca. Elementem tej dynamiki są także zmiany legislacyjne ;na prawo i lewo tryskają nowe regulacje prawne - mniej lub bardziej czytelne i zrozumiałe nawet dla nas - prawników. Psychologowie mówią – świat VUCA.  Volatility (zmienność), Uncertainty (niepewność), Complexity (złożoność) i Ambiguity (niejednoznaczność). Czas trudny dla wszystkich.

           Musimy się w nim odnaleźć. Zarówno prywatnie jak i zawodowo. Co to oznacza dla nas, prawników? Ja patrzę na ten czas, na te okoliczności, jak na niesamowitą szansę. Szansę dla budowania i zbudowania swojej mocnej marki i silnej pozycji na rynku usług prawnych. I myśląc tutaj o dobrym czasie myślę o jednostce, człowieku, o Pani X i o Panu Y, a nie o organizacji. Choć w zasadzie, w tym zawodzie organizacja to także ja. Zdaję egzamin radcowski czy adwokacki i staję się kancelarią…

A jak budować swoje nazwisko, swoją markę i silną pozycję na rynku? Moim zdaniem poprzez inwestowanie w swoją eksperckość. Dziś nie ma miejsca na prawników od wszystkiego; wygrywa ten, kto ma specjalizację i jest w tej specjalizacji dobry. Nie musi być genialny, musi być kompetentny.

           Jeśli boli mnie ząb, to idę do dentysty nie do dermatologa. Zastanawiam się nad kupnem konkretnego modelu samochodu, to zapytam o doświadczenie tego, kto takim modelem jeździł. Chcę zrobić dobre zdjęcie do kancelaryjnego portfolio? Pytam znajomych o fotografa, który robi tego typu sesje. I jeszcze wrzucam zapytanie w Google, żeby tego fotografa sprawdzić… Świat usług prawnych niestety niczym się tutaj, moim zdaniem, nie różni. Jeśli mam problem ze spółdzielnią, to szukam w głowie który kolega czy koleżanka miał takie sprawy. I nie dzwonię do tego, który jest świetny w sprawach karnych. No chyba że taki wątek się w sprawie pojawi. Zresztą warto popatrzeć o jakie rekomendacje w sieci pytają sami prawnicy. „Czy znacie kogoś kto zna się na prawie energetycznym? Ale naprawdę się zna?”. „Szukam kogoś z doświadczeniem w sprawach o naruszenie dóbr osobistych. Takiego, który rzeczywiście prowadził takie sprawy.” Kojarzycie takie wpisy w social mediach?

Nie znam prawników, kompetentnych specjalistów, którzy narzekają na brak pracy i klientów. I zwykle są zadowoleni ze swoich wynagrodzeń.

SPECJALIZACJA. EKSPERCKOŚĆ

Nikt nie stanie się ekspertem od razu. Nie namawiam na „rzucenie” z dnia na dzień swojej praktyki, wszystkich zleceń i poświęcenie się jednemu obszarowi. W zasadzie to nawet mocno odradzam takie działania. Budowanie eksperckości to proces, który wymaga czasu i strategii, aby wykreować na rynku, a w szczególności w świadomości klientów, obraz naszej obecności i naszego wizerunku jako osoby, która jest w czymś rzeczywiście dobra.

Na początku ścieżki zawodowej zwykle próbujemy różnych opcji, różne są nasze potrzeby i doświadczenia. Gorąco namawiam zresztą na popróbowanie swoich sił w różnych dziedzinach prawa. Na ścieżce do eksperckości przechodzimy z doradzania „we wszystkim” do etapu skupienia się na takim obszarze, w którym czujemy się najlepiej, gdzie już często intuicyjnie wyczuwamy i potrafimy doradzić klientowi w jakim iść kierunku. I tutaj, w naszej strategii, powoli, po drodze ,im dalej w las, możemy zmieniać proporcje spraw, którymi się zajmujemy.  Zresztą te proporcje – z czasem, jak na rynku będziemy coraz bardziej identyfikowani jako „ten/ta który/która rzeczywiście się na tym zna” – same zaczną się zmieniać. Wiem o tym z własnego doświadczenia.

           A jak wybrać specjalizację? Na czym się skupić? W jaki obszar inwestować? To bardzo indywidualna sprawa. Moim zdaniem nie ma lepszych i gorszych specjalizacji. Owszem, mogą być tematy bardziej „gorące” i na czasie w danym okresie, związane np. z wejściem w życie nowych regulacji (akademicki przykład RODO). Ale to, moim zdaniem, nie powinien być jedyny czynnik, który zdecyduje o naszym wyborze. Czasem sami intuicyjnie czujemy, z jaką dziedziną prawa nam po drodze, w czym czujemy się mocni, a co nas najzwyczajniej w świecie nudzi. Bywa jednak też tak, że poddajemy się presji, modzie czy chwilowemu zachwytowi. Tak było u mnie. Na początku zafascynował mnie świat prawa spółek, przejęć, podziałów i łączeń podmiotów; miałam nawet to szczęście brać udział w projektach z pierwszych stron gazet. I okazało się, że to mnie … nudzi. A co wygrało? Prawo ochrony środowiska, gdzie wielu prawników ziewa już przy wymawianiu samej nazwy tej dziedziny.

MOJA SPECJALIZACJA, CZYLI?

Jak szukać tej specjalizacji? Moim zdaniem nie poprzez listę dziedzin prawa. Tylko poprzez analizę obszarów, problemów i kwestii, które przepisy regulują. Taka szczera dyskusja w swojej głowie. Co lubię?

Nie możesz być, moim zdaniem dobrym prawnikiem od prawa mody, jeśli traktujesz zakupy jak zło konieczne, nie kojarzysz nazwisk ze świata fashion, nie masz pojęcia co to haute couture, nie wiesz jaka jest najsłynniejsza „kratka” świata. Pamiętasz film Erin Brockovich? I scenę, gdy pani mecenas z lekkim przerażeniem zastanawia się czy powinna wejść w „teren”, a jak Erin zdobywa dowody rzeczowe? Może masz w sobie ukrytego śledczego, który z wypiekami na twarzy składa w całość rozsypane puzzle sprawy karnej? A może jesteś introwertykiem, nie lubisz wystąpień, wolisz pracować w tzw. cieniu gabinetu? To stała walka i batalie w sądach mogą być dla ciebie dużym wyzwaniem, sporo cię mogą kosztować. Pytanie czy warto? Niestety tutaj jest duże ryzyko, że przy takich sprawach nie będziesz mieć skrzydeł. Ale jest cała masa spraw, które możesz załatwić kontaktując się z klientem tylko online i przez telefon.

           Dobry doradca, dobry prawnik zna świat swojego klienta. A jeszcze lepiej, jeśli ten świat cię intryguje albo w jakimś stopniu zaciekawia. I – co istotne - jest spójny z twoim ja. Doradzam trzeźwą i szczerą ocenę samego obszaru regulacji – czy ten kawałek świata, w którym będziesz się obracać i w którym będziesz doradzać jest dla ciebie interesujący, inspirujący? Czy dobrze się tu czujesz?  

Pomyśl o swoich zainteresowaniach, swojej osobowości, jaki/jaka jesteś, o tym co lubisz, a czego nie lubisz robić, co cię fascynuje albo co najmniej zaciekawia. I nie myślę tu o dziedzinach prawa, w których – wydaje ci się, że jesteś dobry/dobra. Lubisz sport? Technologię? Jesteś zagorzałym fanem zdrowej diety? Pociągają cię zagadki, architektura, sztuka? Może psychologia, obserwacje ludzkich zachowań?

           Pokażę na moim przykładzie. Doradzam w zakresie regulacji środowiskowych. Udało mi się zbudować w tym zakresie mocną ekspercką praktykę. Dlaczego? Bo lubię poznawać techniczną stronę biznesu moich klientów. Lubię słuchać i zagłębiać się w takie kwestie jak technologia wydobycia ropy, schemat elektrycznego pieca łukowego, produkcja leków czy budowa elektrowni lub składowiska. To pozwala mi rozumieć jak taka działalność może wpływać na środowisko i tym samym identyfikować ryzyka, jakie za sobą niesie. Ato z kolei pozwala mi szukać rozwiązań i ścieżek prawnych dostosowanych do konkretnego przypadku klienta.

           Eksperckość w danej dziedzinie prawa to połączenie znajomości paragrafów ze znajomością materii, którą te paragrafy regulują. Im lepiej, głębiej, znasz tę materię to tym łatwiej łączysz kropki jakie wypływają z przepisów i lepiej potrafisz doradzić.

MAM TO. I CO TERAZ?

Teraz krew, znój, łzy i pot… Przesadzam, ale nie aż tak bardzo.  Zawsze powtarzam, że oszukuje siebie mocno ten, kto wierzy, że praca prawnika to praca tylko w godzinach 10.00 - 16.00. Tak nie będzie nawet gdy zostaniesz szanowanym ekspertem. Pracujemy głową, a głowy nie da się wyłączyć. Ta praca to cierpliwe i żmudne dzielenie włosa na czworo i szukanie przysłowiowej dziury w całym. Potrzebna pokora, ale i odwaga i śmiałość w walce o swoja rację. To zawód, w którym są wygrane, ale pewnie więcej przegranych bitew. To wpisane w DNA tego zawodu. Trzeba je przełknąć, wyciągnąć lekcję i iść dalej. Wrażliwość, ale i gruba skóra. Prawnik to setki stron do przeczytania w krótkim czasie, ułożenie rozsypanych klocków stanu faktycznego i prawnego w logiczną całość i zwykle tylko kilka minut satysfakcji, gdy porada prawna, zbudowana strategia, przekuje się w sukces dla klienta. Bo w kolejce czeka już kolejna sprawa. Ta na wczoraj.

Ale jednocześnie to niesamowicie kreatywny zawód. Zawód z olbrzymim potencjałem, który daje dużą wolność i niezależność, jeśli takiej wolności i niezależności chcemy. I tu jest ta jasna strona mocy.

Czym się można wyróżnić? Pisałam wcześniej, że moim zdaniem na rynku jest coraz mniej miejsca na prawników od wszystkiego; wygrywa ten, kto ma specjalizację i jest w tej specjalizacji dobry. Nie musi być genialny, musi być kompetentny.

Co zrobić, żeby być dobrym? Musisz mieć dobry warsztat. Amerykanie nazywają to „lawyering skills”.  Musisz uczyć się myśleć jak prawnik - kreatywnie i logicznie - oraz efektywnie pisać – tak, aby zrozumiał to klient, a nie ty i twój kolega prawnik. Z czasem wykształcasz sobie intuicję. To wszystko przychodzi zwykle ilością rozwiązanych spraw. I – co ważne - można się tego nauczyć.

I jeszcze aspekt. Musisz być widoczny. Na rynku. Świat musi się o tobie dowiedzieć. Tu z niesamowitą pomocą przychodzi technologia.

TECHNOLOGIA

Dla mnie trzy raz tak. Technologia zdecydowanie pomaga nam, prawnikom. Moim zdaniem jeszcze przez bardzo długo maszyna nie zastąpi człowieka; nie w obszarze rozwiązywania konkretnych problemów klientów. Maszyna pomoże, ale nie zastąpi.

Pomaga w trzech aspektach. Po pierwsze upraszcza, ułatwia i przyspiesza codzienną rzeczywistość, wykonywanie rutynowych prac nie tyko administracyjnych, ale i merytorycznych. Systemy informacji prawnej, wyszukiwarki, edytory tekstu, systemy związane z zarządzaniem pracą, dokumentami i czasem. Każdego dnia dziękuję, że są, pozwoliły mi raz na zawsze oderwać się od biurka.

Po drugie, usprawnia kontakt ze światem zewnętrznym, zwłaszcza klientem. Coraz częściej nie ma znaczenia w jakim miejscu pracujesz.

Potrzecie – pokazuje nas światu. Nigdy wcześniej nie było takich możliwości, aby pokazać się klientowi. W zasadzie prawie wszystko w naszych rękach, i to bez ogromnych budżetów marketingowych.

A POTEM?

Jeśli jesteś dobry, dobra w tym co robisz, zawsze znajdziesz pracę. W małej lub dużej kancelarii, biurze prawnym klienta przedsiębiorcy, może sam poprowadzisz swoją kancelarię?  Mnie doświadczenie, po latach pracy w różnych organizacjach, doprowadziło do kancelarii eksperckiej o lekkim modelu biznesowym. Jaki to model? Działasz w swojej własnej strukturze, budujesz siebie a nie organizację. Swoje imię, swoją markę, swoje kompetencje. I swoją eksperckością wspierasz klienta – tego biznesowego i nie biznesowego. Nie masz zespołu, a jeśli to istotne dla sprawy, to dołączasz do zespołu klienta. Albo budujesz zespół do wykonania konkretnego zlecenia? Możesz niemieć tradycyjnego biura, w którym w tym zawodzie spędzasz czas od poniedziałku do … niedzieli. W zasadzie możesz pracować z każdego miejsca, z tym zastrzeżeniem, że powinien być dostęp do sieci. Korzystasz z technologii –optymalizujesz swoją pracę i chronisz swoje zasoby.  Jesteś ciekawy świata, ludzi, siebie – musisz karmić swoją kreatywność.

Osobiście gorąco do takiego modelu zachęcam, sprawdził się bardzo w dzisiejszych czasach. Ale tutaj znów – każdy musi popatrzeć przez swój pryzmat osobowości i celu, do jakiego chce w życiu dotrzeć.

Aneta Pacek-Łopalewska

Attorney-at-law.  Together with mec. Joanna Daniłowicz she runs an expert law firm specializing in environmental law. Co-founder of TREESK - a workspace where lawyers build their own maps of client cases. Present on FB and IG - @prawniknomada - where she invites you to share inspiration.

Related Posts